
|
O Sporcie, tyś jest Radością!
Igrzyska XXXI Letniej Olimpiady odbędą się w 2016 r. w brazylijskim Rio de Janeiro. O udziale w tej imprezie marzy dwóch młodych zapaśników ze Smolca: Daniel Żydowicz i Bartłomiej Klimek. Pragnienia obu chłopców zapewne nigdy nie miałyby szansy na spełnienie się gdyby nie cała grupa wspierających ich osób. 22 stycznia w siedzibie firmy DOTI w Smolcu miało miejsce swego rodzaju nieformalne zebranie z udziałem mecenasów sportu, trenerów i zawodników. Do grona tych pierwszych dołączył pan Sławomir Hryniewicz, prezes firmy Ekomix Company i zarazem prezes Stowarzyszenia Przedsiębiorców Kąteckich. Zdecydował się on objąć swoją opieką Bartka Klimka. Pan Jan Gawin, przedstawiciel firmy CDN Biuro Handlowe pani Czesławy Dzimiry, wziął pod swoje skrzydła Daniela Żydowicza. Uczniowski Klub Sportowy „Tygrysy” z Gminy Kąty Wrocławskie wspomagają również inni przedsiębiorcy. Pieczę nad Sławomirem Kasprzakiem (m.in. brązowym medalistą Mistrzostw Polski Kadetów) sprawują państwo Barbara i Jacek Szydłowscy, właściciele smoleckiej restauracji „Alyki”. Firma Hedro Farms Polska zdecydowała się wspierać Oleksandra Kleszczyńskiego oraz Dawida i Patryka Klimków. Nie można, oczywiście, zapomnieć o państwu Dorocie i Mariuszu Mroczkowskich, właścicielach firmy DOTI w Smolcu. Pani Dorota jest prezesem UKS Tygrysy Kąty Wrocławskie. Swego finansowego wsparcia udzielają klubowi także: Roman Jędrzejczyk i firma SOGO, Roman Górczyński, prezes BANKU SPÓŁDZIELCZEGO, oraz Marek Jarocki, właściciel MAGNATA. Wraz z rokiem 2010 w smoleckim UKS-ie zaszły poważne zmiany. Działaczom, trenerom i zawodnikom przybyło więcej obowiązków i pracy. Powstała trzecia szkółka zapaśnicza w Gniechowicach (druga działa w Sadkowie). Zakupiono nową matę za 10 356 złotych. Było to możliwe dzięki dofinansowaniu przez Ministerstwo Sportu za pośrednictwem Polskiego Związku Zapaśniczego. Michał Kujda, absolwent Akademii Wychowania Fizycznego we Wrocławiu, został nowym trenerem. Założyciel szkółki i zarazem sołtys Smolca Hieronim Kuryś oznajmił, iż w dniach 30.01–07.02. 2010 r. 14 młodszych zawodników weźmie udział w obozie sportowym w Szczytnej koło Polanicy-Zdroju. 6 starszych pojedzie natomiast na zgrupowanie do Zakopanego. Sezon startowy zacznie się w marcu. Pan Kuryś wspominał także, jak trudne (zwłaszcza pod względem finansowym) były początki zapasów w Smolcu. Skończyły się one dzięki pani prezes Mroczkowskiej. Życzliwe są także władze miasta i gminy Kąty Wrocławskie, które zezwoliły na bezpłatne korzystanie z hal sportowych przez 6-7 godzin tygodniowo. Smolecki sołtys mówił, że sport zapaśniczy wymaga dobrych sparing-partnerów. Bez nich ciężko się wybić – zaznaczył. Dlatego smoleccy zawodnicy muszą często wyjeżdżać na zgrupowania (w roku 2009 było ich 8) kadry narodowej lub okręgowej. Koszta ponoszą rodzice chłopców, sponsorzy oraz klub. Trzeba zaznaczyć, że dla wielu rodzin nie są to małe pieniądze. Jedno miejsce na takim obozie kosztuje od 600 do 1000 złotych. Hieronim Kuryś powiedział też, jak bardzo ważna jest dla niego i jego podopiecznych współpraca z sekcją zapaśniczą Wojskowego Klubu Sportowego Śląsk Wrocław. Z całą pewnością najważniejszymi uczestnikami wspominanego tutaj spotkania były jednak obie młode nadzieje polskich zapasów. Daniel Żydowicz mówił o tym, jak bardzo ma napięty codzienny grafik. Musi godzić naukę w szkole z 2-godzinnymi ciężkimi treningami, których ma 5-7 razy w tygodniu. Nie narzeka jednak, gdyż, jak sam stwierdził, dzięki temu nauczył się dobrze zarządzać swoim czasem. Przyznał, że zdarza mu się odrabiać lekcje wieczorem lub w czasie przerw międzylekcyjnych. Tutaj natychmiast wtrącił się trener Kuryś stanowczo przypominając, że stypendium zostanie cofnięte, gdy wyniki nauki w szkole będą niezadowalające. Danielowi z całą pewnością to nie grozi. Jego tata z uśmiechem mówił o swoim synu, że to „zdolny leń”. Ów „leń” ma już na swoim koncie niemałe osiągnięcie – zajął drugie miejsce w finale Pucharu Polski Kadetów w kategorii do 42 kg. W finale stoczył zacięty pojedynek z Białorusinem. O sile ducha i waleczności Daniela świadczy to, że walczył ze złamanym palcem. Hieronim Kuryś wspomniał, że chłopak był bardzo agresywny na pierwszych treningach. Pod tym dobrym względem – pośpiesznie dodał jego podopieczny. Daniel teraz jest członkiem kadry narodowej oraz kandydatem do medalu na przyszłorocznych Mistrzostwach Polski. Ma szansę także wyjechać na tegoroczne Mistrzostwa Europy. Jak na prawdziwego sportowca przystało, marzy o wyjeździe na letnie igrzyska olimpijskie do Rio de Janeiro w 2016 r. Zresztą jego sportowym idolem jest Józef Tracz, trzykrotny medalista igrzysk olimpijskich, trzykrotny wicemistrz świata oraz wicemistrz Europy, który pracuje obecnie jako trener w WKS Śląsk Wrocław. Daniel przez cały czas mówi pewnie, spokojnie i bardzo ładnie pod względem stylistycznym. Jeśli nie zaniedba swojej edukacji to w przyszłości ma szansę stać się w zapasach taką postacią, jaką jest dla polskiej lekkoatletyki Robert Korzeniowski. Bartek wydaje się być osobą bardzo nieśmiałą, ale to chyba tylko pozory. Hieronim Kuryś powiedział, że najchętniej nocowałby on na hali zapaśniczej. Jego słowa potwierdziła mama młodego zawodnika. Pani Klimek mówiła, że nie ma już w domu miejsca na sportowe trofea syna. Jego najważniejszym osiągnięciem jest zdobycie tytułu mistrza Skandynawii w maju 2009 r. w norweskim Kristiansund. Zdaniem trenera Kurysia prezentuje on już poziom europejski, choć oficjalny status zawodnika będzie mieć dopiero od 2011 roku! Bartek nawet w wolnym czasie w domu trenuje zapasy, gdzie ma … sparing-partnerkę w postaci swojej siostry! Niestety, trener Kuryś nie zamierza w najbliższym czasie utworzyć sekcji kobiecej w swoim klubie… Bartek, podobnie jak Daniel, marzy o tym, by w przyszłości reprezentować swój kraj na igrzyskach olimpijskich i zdobyć medal. Oczywiście złoty! Obaj chłopcy bardzo ciepło wyrażali się o swoim trenerze. Nazywali go wręcz „drugim tatą”. Daniel mówił że zawsze może porozmawiać z nim o swoich życiowych problemach. Trener Kuryś stawia przede wszystkim na zaufanie i wysiłek. Sport uczy przegrywać, uczy szlachetnej postawy wobec życia. Pokory – mówił pan Mariusz Mroczkowski. Daniel zaś dodał: Nieraz chciałem zrezygnować, gdy kolejne zawody kończyły się dla mnie porażką. Dzięki tacie i trenerowi wytrzymałem i trenuję dalej. Docenia to, że dzięki zapasom może zwiedzać świat i zawierać nowe znajomości. Obaj z Bartkiem wyrobili sobie jeszcze jedną, niezwykle cenną w życiu i sporcie, cechę – umiejętność szybkiego podejmowania decyzji. Polubili samodzielność (również finansową) i indywidualną walkę. Daniel nie ukrywał też, że chciałby pociągnąć za sobą kolegów. Wśród swoich rówieśników propaguje zdrowy tryb życia. Niemiło jest być grubym - powiedział i zaraz dodał, że widzi problem chorobliwej otyłości nastolatków. Hieronim Kuryś ubolewał nad tym, że sport dziecięcy nie istnieje w Polsce jako zjawisko masowe. Polacy generalnie nie lubią się ruszać. Rodziny Daniela i Bartka są pod tym względem wyjątkowe, gdyż tradycje sportowe są w nich bardzo silne. Trener Kuryś stworzył w Smolcu zapaśniczą mikroligę, która stała się wspaniałą przygodą dla chłopców. Liczy on na to, że, za przykładem Norwegii, sportowe zajęcia pozalekcyjne będą w przyszłości dla polskich dzieci obowiązkowe. Skończą się masowe zwolnienia lekarskie wydawane na sześć miesięcy lub nawet dłużej. Marzy mu się stworzenie zapaśniczej I Ligi Seniorów za około trzy lata, gdy większość jego zawodników wejdzie w skład kadry narodowej. W zeszłym roku ruszył program „Pierwszy olimpijczyk z gminy Kąty Wrocławskie”. Hieronim Kuryś jest pewien, że doczekamy się w przyszłości medalisty olimpijskiego ze Smolca. My także na to liczymy i wierzymy, że kiedyś, podobnie jak legendarny trener boksu Feliks „Papa” Stamm, smolecki szkoleniowiec powie w trakcie igrzysk: „Na zapaśników zawsze można liczyć”. Sebastian Kotlarz
|